Szukaj
  • Domingo

Co Kościuszko powiedziałby o Łukaszence?



„Kościuszko to dźwięk, który przeraża ucho tyrana” - to jedno z tłumaczeń frazy "That sound that crashes in the tyrant's ear — Kosciusko!" z poematu "Wiek brązu" Lorda Byrona z 1823 r. Niewątpliwie sfałszowane wybory na Białorusi, porwania, pałowanie na ulicach, a pewnie i morderstwa polityczne stawiają Aleksandra Łukaszenkę w rzędzie tyranów, jak na europejskie standardy XXI wieku. Oto druga część cyklu-zabawy, w której próbuję zrekonstruować podejście Naczelnika, do spraw współczesnych. Pierwsza była o LGBT+.

Czy Kościuszko wspierałby tę cierpliwą rewolucję Białorusinów? W pewnym sensie swoich krajanów, bo sam pochodził ze szlachty rusińskiej (choć całkowicie spolonizowanej ponad 100 lat przed jego urodzeniem) i tam gdzie się wychowywał mieszkali przodkowie dzisiejszych Białorusinów, wtedy głównie jako chłopi. Jakie miał poglądy na silnych, a właściwie autorytarnych władców? Czy uznawał, że "silna ręka" jest konieczna w rządzeniu ludźmi?

Krótka odpowiedź brzmi: nie. Na standardy XVIII wieku był radykalnym demokratą. Oto uzasadnienie. W takiej czy innej formie rządzić ma lud, który powinien mieć do swoich władców ograniczone zaufanie.

Idolem jego młodości, a być może przez całe życie był Timoleon z Koryntu. Ten wódz i polityk z czwartego wieku przed naszą erą opanował zbrojnie Syrakuzy i obalił tamtejszego tyrana. Po czym ustalił - dość demokratyczne, jak na ówczesne praktyki, rządy (liberalnej oligarchii według modelu korynckiego) z radą sześciuset i zgromadzeniem ludowym. W kolejnych latach obalał kolejnych tyranów w kolejnych miastach Sycylii, tworzył podobne rządy i połączył je sojuszem w Związek Miast Sycylijskich.

Kościuszko pisał o nim z emfazą "to sobie miał za wyborne zwycięstwo, które więcej na łaskawości niż na okrucieństwie zasadza się. (...) rozryte mury miast i bożnice ponarządzał, obywatelskie prawa i swobody poprzywracał, po arcysrogiej wojnie... spokojność wprowadził".

Czy protesujący Białorusini to jacyś burzyciele spokoju i stabilności? Generał pisał, że każdy obywatel "grzeszy, gdy przestaje być czynnym, i (gdy nic) go nie interesuje (...) Do celu jednego wszyscy powinniśmy się zjednoczyć (...) Od nas samych zależy poprawa rządu, od obyczajów naszych. A gdy podli będziemy, chciwi, interesowni, nie dbający o swój kraj; słusznie abyśmy potem mieli kajdany na szyjach, i tego warci będziemy. (...) Pierwszy krok do zrzucenia niewoli jest odważyć się być wolnym - pierwszy kro do zwycięstwa, poznać się na własnej sile. (...) Każdy obywatel winien jest być czynnym i zachęcić drugich duchem obywatelstwa do usłużenia swojemu krajowi."

I raczej Kościuszko nie zgodziłby się z autorytarnym batiuszką, że trzeba Białorusionom jeszcze matkować, bo na pełną wolność nie są gotowi. Na przykład tak pisał naczelnik o chłopach w podobnym kontekście: "Mniemają niektórzy, iż potrzeba pierwej oświecić lud, zanim mu dac wolność. Ja rozumiem przeciwnie, że chcąc oświecić lud, trzeba go uwolnić."

Kościuszko tak bardzo nie lubił ludzi o zbyt dużej władzy, że mu to czasem wyrzucano jako słabość lub brak realizmu politycznego. Pod koniec 1792 r. Kościuszko spierał się w Zamościu ze Stanisławem Staszicem, pisarzem, publicystą, wybitnym działaczem oświecenia. Staszic chciał monarchii konstytucyjnej, Kościuszko był przesiąknięty hasłami demokratycznymi i pragnął dla Polski ustroju wzorowanego na republikańskich Stanach Zjednoczonych. Staszic miał powiedzieć wtedy o Kościuszce w rozmowie z szambelanem Jerzym Owidzkim: "To jest człowiek prawy i waleczny, lecz mało zna Polskę, a mniej jeszcze Europę. On na czele wojska chciałby być Washingtonem, a Polski nie uratuje, tylko jaki Sulla." Któż to ten Sulla, który byłby lepszy do ratowania Polski niż Kościuszko, czy Washington? Rzymski polityk, dowódca wojskowy, który przejął władzę jako dyktator na czas nieograniczony, wbrew tradycji ograniczającej sprawowanie tego urzędu do 6 miesięcy.

Nie chciał Kościuszko być Sullą. W samej przysiędze Kościuszki na krakowskim rynku jest znaczący fragment, gdzie Naczelnik obejmując władzę wyraźnie zastrzega się, że bierze ja na czas wojny i tylko w określonych celach: "(...) przysięgam w obliczu Boga całemu Narodowi Polskiemu, iż powierzonej władzy na niczyj ucisk prywatny nie użyję, lecz jej dla obrony całości granic, odzyskania samowładności Narodu i ugruntowania powszechnej wolności używać będę (...)".

Podobnie nie miał zaufania do podziwianego w Polsce cesarza Napoleona, niewątpliwie dyktatora. Już na emigracji, po rozbiorach, w 1808 r. we francuskim Berville w rozmowie z młodym Dezyderym Chłapowskim, studentem paryskiej szkoły politechnicznej i wojskowym powiedział:

"(...) ale nie myśl sobie, żeby on [cesarz] Polskę wskrzesi (...) To jest despota, zaspokojenie ambicji osobistej - to jedyny cel jego. On nic trwałego nie utworzy, tego jestem pewien. (...) Powtarzam, ucz się pilnie, ale on nic dla nas nie zrobi". Ostatecznie miał rację.








Ale to nie znaczy, że Kościuszko chciałby na Białorusi wariantu rumuńskiego. Przypomnijmy, że krwawy, komunistyczny dyktator został w grudniu 1989 r. w ciągu kilku dni schwytany, skazany i rozstrzelany przez rewolucyjny sąd wojskowy. Prawdopodobnie Kościuszko dałby szansę Łukaszence na ucieczkę lub dogadanie się z opozycją. Był rewolucjonistą w poglądach i w dynamice działań, ale kiedy polscy skrajni jakobini zamierzali wywołać zamieszki w Warszawie i masowo wieszać przedstawicieli elit postawił temu tamę. Więzienie tak, egzekucje nie. Kiedy w czerwcu 1794 r. w środku insurekcji w stolicy tłum powiesił kilku (i niestety też co najmniej jednego całkowicie niewinnego) Kościuszko pisał w odezwie do ludu warszawskiego: "Chęć ukarania winowajców była dobrą, ale czemuż ukarani bez wyroku sądu? Czemu zgwałcona praw powaga i świętość?"


W dodatku spokojnie protestujący Białorusini, kobiety witające kwiatami kordony milicji to też metody bliskie Kościuszce. Tak próbował dać do myślenia żołnierzom drugiej strony: "Żołnierze Rosjanie (...) srogiej dzikich komendantów poddani władzy, znamy was za braci, bliźnich i litujemy się waszej doli, że wzdychając do wolności, mieć i kosztować pod barbarzyńskim rządem nie możecie (...) tyran stan wasz niemal z bydlęcym równa. A zechcecie sobie doradzić, znajdziecie pomoc i rzetelne braterstwo dla was i pokoleniów waszych."


Jeśli ważyć kto ma większe moralne prawo podpierać się Kościuszką, to nie ma żadnych wątpliwości, że jest to białoruska opozycja, a nie, w kościuszkowskim sensie, - tyran Łukaszenka.


Wszystkie cytaty pochodzą z "Pism Tadeusza Kościuszki" (1947) pod red. Henryka Mościckiego.

14 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie