Szukaj
  • Domingo

19-letni Tadeusz Kościuszko kręcił zadymy w Szkole Rycerskiej, czyli o czym nie napisała Gretkowska


Scena z filmu "Barry Lyndon" Stanleya Kubricka.


Najważniejsze w "Faworytach", najnowszej powieści Manueli Gretkowskiej są trzy kobiety z rodów magnackich: Izabela Czartoryska, Elisabeth Lubomirska i Magdalena Sapieha konkurujące o króla. Z miłości, ale częściej z żądzy władzy.


To jest dobra powieść o kobietach w okolicach szczytów władzy. O tym, jak ambitne kobiety musiały wykorzystywać ciało do zdobywania władzy równej mężczyznom, bo inaczej się nie dało. Dużo namiętności, libertyńskiego seksu i salonowej polityki XVIII wieku. Będziecie się płonić przy czytaniu ;)


Izabela Czartoryska Aleksandra Roslina z 1774 roku

Warto przeczytać, bo ta książka wiele mówi o epoce, nawet jeśli jest ona tylko tłem przefiltrowanym przez wrażliwość powieściopisarki.

Miłośnikom krzepiących opowieści o wielkich polskich czynach polecam jakąś inną lekturę (będzie o takiej za jakiś tydzień).

Manuela Gretkowska, z którą się skontaktowałem, niestety nie miała nic do powiedzenia na temat Kościuszki. Szkoda, ale chyba za wiele oczekiwałem. Fakt, nie ma o nim nawet pół zdania w całej książce, bo wtedy dopiero wchodził w dorosłe życie.

Ja jednak wykorzystam “Faworyty” jako pretekst, żeby zajrzeć do życiorysu młodego Tadeusza.

Akcja książki dzieje się w prawdopodobnie w latach 1766-67 tuż przed tzw. konfederacją radomską. Powołaną z na skutek knowań rosyjskiego ambasadora Nikołaja Repnina, który - rękami polskich magnatów (m.in. Potockich i Radziwiłłów) przeciwników króla Stanisława Augusta Poniatowskiego - chciał osłabienia pozycji monarchy, zatrzymania reform i zmuszenia go do wykonywania poleceń rosyjskiej imperatorowej Katarzyny.

Wtedy około 20-letni Tadeusz Kościuszko od co najmniej roku uczył się w prestiżowej warszawskiej kompanii kadetów Szkoły Rycerskiej. Dopiero co założonej przez króla.


Korpus kadetów 1770 r. Od lewej: oficer w mundurze zwyczajnym letnim, kadet w mundurze paradnym, kadet w ubiorze codziennym, kadet – nowicjusz w ubiorze paradnym. Rys. B. Gembarzewski.


Jak donosiły "Wiadomości Uprzywilejowane Warszawskie" (za doskonałą i lekko napisaną książką Stefana Bratkowskiego " Z czym do nieśmiertelności") na pokazach przed królem w styczniu 1765 r. chwalili się:

- skokami przez konia

- fechtunkiem

- podstawami geometrii

- znajomością Pisma Świętego i geografii

Być może tuż po pokazach król pojechał do jednej z trzech kochanek opisanych przez Gretkowską w "Faworytach"? ;)

Szkoła Rycerska według zamysłów Poniatowskiego odrodzić zawodowe wojsko w coraz słabszej Rzeczypospolitej, ale też wykształcić elitę kraju. Ci młodzi mieli być kimś więcej niż żołnierzami. "Ci w językach cudzoziemskich, geometrii, fortyfikacji, artylerii (...) ćwiczeni przez umyślnie do tego dobranych metrów [znaczy się nauczycieli]".

Komendantem Szkoły Rycerskiej był Adam Kazimierz Czartoryski. I tu czas na trochę prawdy o młodym Kościuszce, którego historycy często malują jako miłego, zwiewnego chłopca, co głównie lubił malować...

Dalej za Bratkowskim: "(...) nie było dnia, aby nie było między kadetami lub z innymi regimentów oficerami to na szpady, to na pałasze, a najwięcej na pistolety pojedynków. Książę Czartoryski, młodym natenczas będąc, kontent był z odwagi kadetów i przez szpary [palce] na to patrzał, i choć wiedział, że któren ranny , lecząc się, inną dał przyczynę swoje słabości, nic nie mówił, a jeżeli któren kadet ubił kogo w pojedynku, to go silnie protegował (...)"


Thomas Rowlandson, Pojedynek, 1790, Biblioteka Narodowa

W Szkole Rycerskiej Tadeusz miał ksywkę "Szwed" z powodu "porywczości, chybkości i uporze [króla] Karola XII, które w nim upatrywano."

Kadet Kościuszko miał kręcić zadymę i szykować serię pojedynków po awanturze z wojewodą podlaskim, bo ten na balu "wziął krok przed nim"!

Historycy dyskutują nawet o niepotwierdzonej obdukcji Kościuszki, o której wspominają XIX-wieczne źródła, że "cała pierś jego była pokryta bliznami". Wygląda na to, że był to gorącokrwisty chłopak.

To jeszcze Bratkowski, który według mnie trafia w sedno: "W rzeczywistości obraz tego czupurnego chłopaczka (jeszcze po 30-tce wyglądał na chłopca) wcale nie kłóci się z filozofem-russoistą, malarzem-amatorem, sentymentalnym ogrodnikiem z West Point, pomysłowym inżynierem (...)"


407 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie